To już oficjalne – Wahan Biczachczjan, dotychczasowy zawodnik Pogoni Szczecin, podpisał kontrakt z Legią Warszawa. Jak poinformował warszawski klub, 24-letni pomocnik związał się z nowym pracodawcą dwuletnią umową. Transfer ten był szeroko zapowiadany przez media, a teraz został sfinalizowany.
Transfer z Pogoni Szczecin: kulisy decyzji
Już wcześniej było jasne, że coś jest na rzeczy. Pogoń Szczecin ogłosiła, że Biczachczjan opuścił zgrupowanie drużyny w Turcji, aby przejść testy medyczne przed zmianą barw klubowych. Przejście Ormianina do Legii Warszawa nie jest może transferowym trzęsieniem ziemi, ale bez wątpienia to ruch, który wzbudza emocje.
Pomocnik w barwach „Portowców” był jednym z liderów, a jego dynamiczna gra przyciągała uwagę nie tylko kibiców, ale i ekspertów Ekstraklasy. Niestety, trudności finansowe Pogoni wymusiły sprzedaż kluczowego zawodnika. Według informacji dziennikarza Sebastiana Staszewskiego, kwota transakcji wyniosła około 250 tysięcy euro.
Wahan Biczachczjan: „Wiem, że w Warszawie gra się o najwyższe cele”
Sam zawodnik nie kryje entuzjazmu związanego z przenosinami. W oficjalnym komunikacie Legii Biczachczjan podkreślił, że jest gotowy walczyć o trofea z warszawską drużyną.
– Propozycja Legii wywołała u mnie duże emocje. Bardzo chciałem dołączyć do tego klubu i cieszę się, że tutaj jestem. Wiem, że w Warszawie zawsze chcą wygrywać. W każdym sezonie klub walczy o najwyższe cele, a ja mam podobny charakter. Zrobię wszystko, aby razem z drużyną osiągnąć wiele.
Ormianin nie ukrywa, że liczy na owocną współpracę z kolegami z zespołu oraz wsparcie kibiców. – Czekam, aż spotkamy się na boisku. Mam nadzieję, że dam fanom wiele radości – dodał.
Nowa broń Legii w walce o mistrzostwo?
Przyjście Biczachczjana to kolejny element układanki w drużynie Kosty Runjaicia, która w rundzie wiosennej Ekstraklasy zamierza rzucić wyzwanie Rakowowi Częstochowa i walczyć o mistrzostwo Polski. Czy Ormianin okaże się brakującym ogniwem w grze warszawian? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – jego transfer już teraz elektryzuje kibiców.


Brak komentarzy