Carlo Ancelotti oficjalnie rozpoczął nowy etap swojej trenerskiej kariery. Po wzruszającym pożegnaniu z Realem Madryt, gdzie w ostatnim meczu jego zespół pokonał Real Sociedad 2:0, „Carletto” stanął przed kolejnym wyzwaniem – odbudową potęgi reprezentacji Brazylii. Cel jest jasny: triumf na mistrzostwach świata w 2026 roku, które odbędą się w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych.
Pierwsze powołania – bez największej gwiazdy
Włoski szkoleniowiec ogłosił swoją pierwszą listę powołanych na mecze eliminacyjne z Ekwadorem i Paragwajem. W składzie nie brakuje wielkich nazwisk – są Raphinha, Vinicius Junior, Rodrygo. Ale zabrakło jednego nazwiska, które od lat elektryzuje kibiców – Neymara.
Choć gwiazdor po długiej przerwie wrócił do gry w barwach Santosu i deklaruje chęć powrotu do reprezentacji, tym razem musi obejść się smakiem. Ancelotti nie ukrywa, że decyzja podyktowana jest względami zdrowotnymi i długofalowym planem.
– Mamy wielu graczy wracających po kontuzjach. Neymar jest jednym z nich. Rozmawiałem z nim szczerze – powiedział trener. – Wrócił do Brazylii, by być bliżej kadry, przygotować się do mundialu. Jesteśmy w kontakcie, wierzę, że jego czas jeszcze nadejdzie.
Powrót lidera środka pola
Po krótkiej nieobecności w kadrze, do zespołu wraca Casemiro. Pomocnik Manchesteru United ponownie znalazł się w dobrej formie i z miejsca wskoczył do planów nowego selekcjonera.
– Reprezentacja potrzebuje ludzi z charakterem, liderów. Casemiro jest jednym z nich – ocenił Ancelotti. – Dzisiejszy futbol to nie tylko technika, ale i mentalność. Chcemy budować drużynę gotową do poświęceń.
Cel: Złoto po 24 latach
Ancelotti doskonale wie, na co się pisze. Brazylijczycy są głodni sukcesu – ostatni raz świętowali mistrzostwo świata w 2002 roku. Oczekiwania są ogromne, a margines błędu minimalny.
– Brazylia chce mistrzostwa, ja też tego chcę. To moja misja – podsumował Włoch.
Canarinhos pod wodzą Ancelottiego rozpoczynają marsz po marzenia. Bez Neymara, ale z wiarą w nową erę.


Brak komentarzy